niedziela, 31 marca 2013

Jedna trzecia

Obecnie - jedna trzecia. Jedna trzecia wszystkich potrzebnych mi muszelek :) To około 100 sztuk.


Moim zdaniem trzeba więcej żółtego. Dla słoneczności :)

12 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. A wiesz, że ostatnio pomyślałam, czy by nie spróbować takich mocno wydłużonych łusek - mocno wysklepionych w górę? Musze narysować i wyciąć kilka na próbę. Efektowne mogą być.

      Usuń
  2. piękna robota:) podziwiam;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dołączam się do zachwytów :)

    OdpowiedzUsuń
  4. robota Ci się pali w rękach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam motywację :) Ale i dużo czasu...

      Usuń
  5. Słusznie! To się pięknie zapowiada. Fantastyczne te muszelki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To moje ulubione - wraz z sześciokątami - kształty. Niedawno się zastanawiałam, czy w ogóle jeszcze kiedyś siądę do maszynowo szytych bloczków? I na razie wychodzi mi, że nie :p

      Usuń
  6. No i stało się. Od kiedy Cię poznałam, kręciłam się wokół patchworku jak kot w pralce i końcu wczoraj pękłam! Przygotowałam 14 sześciokątów na próbę w celu zrobienia poduszki na igły, ale już wiem, że rozbuduję to raczej na zwykłą poduszkę. Patchwork rządzi! :)
    A muszelki piękne, choć to już robota dla zaawansowanych. Może następnym razem się targnę na jakiś drobiazg muszelkowy...
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, z patchworkiem tak to już niestety jest :) Gorąco zapraszam na wspólne szycie i wymianę szmatek :)

      Usuń