poniedziałek, 11 marca 2013

Entliczek, pętliczek, jaglany krupniczek

A po krupniczku jabłuszek koszyczek :)
No, niezupełnie. Po krupniku ugotowanym na jutro do pracy piekę soczewicowy pasztet. To eksperyment, ale nie jem wędlin, z rzadka mięso, a po ser nie chciało mi się w ten śniegowo - błotny dzień wychodzić. I coś tam trzeba było na śniadanie wymyślić, bo i płatki owsiane "wyszły" :)
Na surowo wygląda tak -


Co z niego wyrośnie, zobaczymy.
A na osłodę zostawiam wam nasze muszelki :)



13 komentarzy:

  1. Ach, ten piękny kominek... Zazdraszczam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamiast zazdraszczać, zaproś się na kawkę :) Razem się nim pocieszymy :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Cały czas mam w pamięci Wasze pierogi, zrobię je przy najbliższym kontakcie z frytownicą :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Finextro, Karolina-g robi przepiękne ceramiki - zajrzyj do niej na bloga, zakochasz się!

      Usuń
  4. Podziel się przepisem, poproszę! *^v^*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepisem się podzielę chętnie. Zdjęciem nie, bośmy pożarli :)pasztet znaczy się, nie zdjęcie.

      Usuń
  5. Chcę! I jedzonko, i muszelki! ; ))

    OdpowiedzUsuń
  6. aaa.... i się nie pochwaliłaś??
    ale się cieszę że wylądowały :D :D

    OdpowiedzUsuń
  7. a moje przodki się pytają czym przykleiliście łuski do kominka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karolino, mój Mąż podpowiada, że to był jakiś klej montażowy dwuskładnikowy. Ale na kominek prawdziwy, a nie tylko taki "udawany" będziecie musieli poszukać kleju żaroodpornego. Obudowy kominka potrafią nagrzewać się do całkiem słusznych temperatur :)

      Usuń