niedziela, 15 marca 2015

Garderoba z minionych dekad I - Rusztowanie

Tytułem wstępu: w cyklu "Garderoba w stylu..." będzie mowa o ubieraniu się, kupowaniu, szyciu, czytaniu. Ale nie będzie mowy o sukienkach z popularnych serwisów aukcyjnych, rodzimych i zagranicznych, masowo i na jedno kopyto produkowanych w Chinach. Nie będzie o "vintage retro jak Zara"* ani o rzeczach, którew zeszłym roku wyszły z popularnych sieciówek, by dziś nosić szumne miano vintage. Będzie natomiasto prawidłowej sylwetce z epoki, o długości pasującej do mody danego okresu. I o mnie ^^, więc posty otagowane jako "z minionych dekad" będzie można po prostu pomijać :)
Dziś część pierwsza: rusztowanie, czyli to wszystko, co nam trzyma fason. Pod sukienką :)
***
Zatem - stało się. Postanowiłaś, że masz dość niedopasowanych spodni, bylejakiej odzieży i ujednolicenia.
Zastanawiasz się, jak kobiety dawniej radziły sobie ze wszystkim w spódnicy. I pewnego dnia uroczyście żegnasz wszystkie paskudne dżinsy, legginsy i inne takie. No, może nie wszystkie. Jakaś para na grzyby się nada. I do szorowania okien. I wymiany lampy w projektorze ;)

W trakcie przeglądania zdjęć pań z minionych dekad zaczynasz się zastanawiać, dlaczego one nie mają wałeczków tu i ówdzie, "skrzydełek" na łopatkach pod stanikiem i skąd w ogóle ta smukłość? Jest na to rada - odpowiednia bielizna.




Reklama tym razem nie kłamie :) Odpowiednia bielizna naprawdę czyni cuda i odejmuje w pasie. Trzeba tylko poczynić kroki w celu zdobycia jej :)
Kiedy zdecydowałam, że najbardziej interesuje mnie taki przedział: od końca lat 30-tych do późnych lat 50-tych, to właśnie reklamy podpowiedziały mi czego szukać. Pani gorseciarka nie potrafiła uszyć bullet bra, musiałam zatem zacząć plądrować allegro, ebay i okoliczne second handy. Wynikło z tego sporo przyjemności, którą chcę się z Wami podzielić.
CZĘŚĆ PIERWSZA: TORS. 
Po pierwsze - tu trzeba zmienić przyzwyczajenie odnośnie kształtu piersi. Współczesne biustonosze zbierają i zaokrąglają piersi. Tworzy się owszem niezmiernie apetyczny "rowek" i śliczny kulisty kształt, jednak w środku wieku królowała inna geometria: stożki. Staniki rakietowe zupełnie inaczej formowały ciało: piersi pozostawały podniesione, rozdzielone i zebrane każda w swojej stożkowej miseczce. Efekt jest fantastyczny, moim zdaniem, ma jednak pewne dodatkowe skutki: szalenie przyciąga męskie spojrzenia, chyba na zasadzie odmienności :)
Ponadto szyta w owym czasie bielizna była bardziej przyjazna - to znaczy rygorystyczna! - dla figury. Zwłaszcza tej bardziej zaokrąglonej.
Twoimi pomocnymi przyjaciółmi staną się staniki typu longline bra. Na zdjęciu reklamowym jest biały model Bali sky, zapinany na plecach. Mam ten stanik - stalowe spiralne fiszbiny redukują fałdy na torsie, piersi są podniesione, szerokie gumowe wykończenie redukuje obwód talii. Noszę go z open bottom girdle i mam dzięki temu gładkie linie ciała.
Maję takie staniki wprawdzie jedną wadę: nie pozwalają na głębokie dekolty czy śmiałe wycięcia w sukniach, ale pamiętajmy, że w codziennym ubiorze przeciętna kobieta negliżowała się bardzo umiarkowanie. Co innego na wieczór! Ale to wymagało również odpowiedniego spodu :)

CZĘŚĆ DRUGA: PONIŻEJ TORSU :)


Cóż, dolne partie zwykle wymagają sporo uwagi. Należy je pieścić, smarować, głaskać, a przede wszystkim odpowiednio uzbroić. Bardzo pomagają w tym odpowiednie pasy do pończoch, które mają te zalety, że pięknie redukują zbędne centymetry, a także dobrze utrzymują na swoich miejscach pończochy nylonowe, sztywniejsze od elastycznych. Taki pas nosi zwykle nazwę girdle lub girdlette, w zależności od jego długości; jest ścisły, modelujący. Trzeba pamiętać, żeby nie był za ścisły, tutaj dobre dobranie rozmiaru ma duże znaczenie. Raz, że za ciasny pas zrobi nam wały jagiellońskie w okolicy talii. Dwa, że taki zbyt silny ucisk nie jest korzystny dla zdrowia i żył. Zwykle pasy vintage mają zamiast rozmiaru podany obwód talii, na którą pasuja.
A jeśli jest zimno? Można użyć ciepłych reform, french knickers lub... bardzo sprytnych modelujących spodenek, do których przypina się pończoszki. :)
Panty girdle musiały być popularne, skoro można odnaleźć mnóstwo przedstawiających je reklam.






CZĘŚĆ TRZECIA: KOMBINEZONY

To moja najulubieńsza część bielizny! Modelowanie bez fałd i wcinania się w pasie, duża ścisłość, wygoda ubierania... same zalety. Corselette, czyli połączenie gorsetu, stanika i modelującego pasa do pończoch to wspaniały wynalazek! Mam trzy takie cuda i ciągle poluję na kolejne!
Poniższe zdjęcie przedstawia całe wspaniałe spektrum bielizny z poprzednich lat. Moje marzenie - zgromadzić tyle pięknych modeli :)


Tymczasem przedstawię Wam moją mała prywatna kolekcję. Zdjęcia na płasko, bo przecież nie będę się wystawiać na oględziny :) Wiele nie mam, ale za to noszę ciągle i na przykład śnieżnobiały sześciożabkowiec zniszczyłam zakładając go pod czerwoną halkę. Na zdjęciu nie ma też czarnego pasa i czarnego long line, które są w naprawie - muszę wymienić podwiązki, a do stanika doszyć tą szeroką taśmę formującą z nowej gumy, bo stara się sprała i zużyła. To też ma swój urok - naprawianie starych rzeczy, żeby jeszcze służyły i żeby można je było nadal kochać :)







12 komentarzy:

  1. Przyznam Ci się szczerze, że momentami lekko mnie drażni gdy widzę jak jednoznacznie odsądzasz od wiary i czci współczesną modę i jak kategorycznie uważasz ją za niewartą funta kłaków... Bo to już nawet nie jest czasem pisane z punktu wyjścia "moim zdaniem", tylko na zasadzie "to i to jest fatalne, koszmarne itd". Może się czepiam, ale tak to czasem czytając Twoje wpisy odbieram. A przecież każdy ma własny styl i własny pomysł na to jak się chce wykreować.
    Poza tym odbijając piłeczkę można by rzec, że przykładowo bielizna, którą tu pokazujesz jest w porównaniu z produkowaną obecnie przejrzała i babcina. Nie mówię że taka jest lub nie, po prostu celowo generalizuję. Każdy kij ma dwa końce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I obie mamy rację :) A z rozdrażnienia biorą się dyskusje, które czasem coś wnoszą, a czasem są wymiana poglądów. Mam nadzieję, że będę rozdrażniać dalej ;)
      Zgadzam się, że ta bielizna jest "babcina", ale nie przeszkadza mi to. Dzięki niej nie mam wałków na plecach pod gumka stanika, a tej sztuki nie dokonała ani Freya, ani Panache. I ze dwa cale mniej w talii. I gładką linię bioder pod spódnicą mocno dopasowaną. same plusy!
      A co do współczesnej mody - cóż, rzecz gustu. Gdy mam zapłacić od kilkudziesięciu do kilkuset złotych za element ubrania uszyty za grosze w zapylonej chińskiej czy bangladeskiej szwalni, który to element ubrania będzie się deformował po kilku praniach i który zobaczę średnio raz na każdym przystanku tramwajowym po drodze do pracy - to nie chcę takiej mody. To wolę się cofnąć do czasów "babcinych" i "przejrzałych" :)

      Usuń
    2. Katalina - a ja nie rozumiem, skąd u Ciebie rozdrażnienie cytuję "Bo to już nawet nie jest czasem pisane z punktu wyjścia "moim zdaniem", tylko na zasadzie "to i to jest fatalne, koszmarne itd". Może się czepiam, ale tak to czasem czytając Twoje wpisy odbieram" - no wybacz. to jest osobisty blog Marrocan a nie interia pl, to nie wiadomości ze świata (choć też są w pewnym stopniu skażone osobistą oceną sytuacji przez reportera), ona tu pisze o tym, co ją interesuje i o własnych odczuciach nt. np. noszenia zabudowanej bielizny, więc jak inaczej rozumieć to, co pisze jak jako jej własne zdanie? Ma co chwilę pisać "ale wiecie - to moje zdanie wasze takie byc nie musi", "przepraszam, jeśli kogoś uraziłam, ale tak myślę", "moim skromnym bądź i nie zdaniem" ??? Poważnie? Wszystko co jest w sieci napisane łykasz jak prawdę objawioną nie zastanawiając się, że to może jest tylko czyjaś opinia, może jednostronna, może pomijająca jakieś istotne szczegóły bądź wypaczająca całkiem rzeczywistą sytuację czy rzecz? czegokolwiek by nie dotyczyła? ALE TYLKO OPINIA, zwłaszcza na blogach? Nie ma chyba tematu, na który nie można mieć na tym świecie innego zdania, z którym się nie dyskutuje, bo tyle punktów siedzenia ile dup, że się tak brzydko wyrażę. Jak z kimś rozmawiasz na jakiś temat to rzucasz ciągle "moim zdaniem"? Czy to nie jest OCZYWISTE, że skoro mówisz coś to jest to twoje zdanie? nawet jeśli powtarzasz jakąś opinię, ale skoro powtarzasz i nie dyskutujesz z nią to jest to Twoja opinia. Każdy mówi wyłącznie za siebie. Wyraża swoje zdanie. Czy w rozmowie czy na blogu czy w smsie. Jest słoneczna pogoda i + 28 stopni. Ty powiesz "piękna pogoda". Ja powiem "fatalna pogoda". Obie mamy rację bo obie oceniamy zastaną rzecz, sytuację, przez pryzmat swoich odczuć i doświadczeń. I obie wyrażamy WYŁĄCZNIE swoją opinię na temat pogody, bo fakty są takie: jest słonecznie i + 28 stopni. Co najwyżej możemy sobie podyskutować, dlaczego Ty myślisz tak, a dlaczego ja tak. A ktoś, kto będzie słuchał Ciebie czy mnie oceni naszą wypowiedź przez siebie.
      moda dziś jest inna niż 50 lat temu. Kobiety wyglądają inaczej, inaczej o siebie dbają, niż 50 lat temu. To są fakty, baaaardzo ogólne. cała reszta to wyłącznie opinie. Cały internet to WYŁĄCZNIE opinie.
      Denerwuje Cię naprawdę sposób pisania Marroocan, czy to, że ocenia za złe coś, co Ty uważasz za ósmy cud świata i czujesz się tą opinią w jakiś magiczny sposób obrażona czy skrytykowana? I "odbijasz piłeczkę" bo chcesz jej dopiec porównaniem do babcinej i przejrzałej mody? Jak pewna jesteś siebie i swoich opinii, skoro rusza Cię takie gadanie o stanikach i majtkach??? :) no proszszsz Cię...

      Usuń
    3. Magni, dziękuję za zabranie głosu w dyskusji. Jak się okazuje, ile osób, tyle opinii :) Apeluję jednak, aby szanować wszystkie dyskutujące strony :)

      Usuń
  2. wszystko ładnie pięknie i element korekcji figury nie do przecenienia, ale w cieplejsze miesiące chyba bym się w takiej bieliźnie topiła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że ubiegłe lato dało mi możliwość testowania i testy wypadły pomyślnie? Jestem z tych bardziej "topliwych" :), a mimo to dawałam radę nawet w te paskudne upały. Fakt jednak, że pracuję w miejscu klimatyzowanym... a w domu nosiłam najlżejsze z sukienek.

      Usuń
  3. Piękna kolekcja, zazdroszczę tych biustonoszy! Ja się jeszcze takowych nie dorobiłam.
    Zastanawiam się, kiedy coś się zmieniło i kobietom zaczęło być wszystko jedno, jak wyglądają - wszystko jedno, że np.: mają wałki wszędzie pod obcisłą odzieżą... Rozumiem argument wygody, ale nikt mnie nie przekona, że wrzynający się w ciało biustonosz na cienkich paseczkach jest wygodniejszy i bardziej estetyczny od czegoś bardziej zabudowanego a dyscyplinującego sylwetkę. Wiadomo, ludzie mają różną wagę i kształty, ale przecież każdy chce wyglądać jak najlepiej do swoich możliwości!
    Super wpis, poproszę o jeszcze! *^O^*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brahdelt, dziękuję za pochwałę! Będzie jeszcze, a jakże - o torebkach, halkach, dzierganiu i innych takich.
      A co do stanika - jak mi dyskretnie dasz znać, jakie powinien mieć rozmiary, to może Ci coś upoluję? Dziś na przykład widziałam płócienno - elastyczny egzemplarz od Shapely Figures, w idealnym stanie, ale bardzo mały, z wczesnych lat -tych. Będę mieć oczy dookoła głowy :)

      Usuń
  4. Pytanie mam do Ciebie Marrocan. Jak oceniasz komfort noszenia takiej bielizny pod kątem uciskania ciała? Narządów? Nie wiem na ile jest to modelująca bielizna, na ile w obcisłości swej podobna jest obecnie dostępnej bieliźnie modelującej, dlatego pytam. Kiedyś kobiety nosiły na okrągło gorsety, majtki obciskające itp. i żyły. Teraz lekarze zabraniają noszenia modelującej bielizny no chyba że na wielkie wyjścia i krótko. Ciekawa jestem Twoich odczuć i opinii, bo posiadasz modele tego pokolenia, które chodziło ściśnięte na co dzień, oraz może posiadasz i obecną bieliznę modelującą. Może możesz zrobić porównanie pod każdym kątem, w noszeniu takiej a takiej. Przyznaję się, że nie przeczytałam całego bloga, stąd pytanie o coś, co może już kiedyś opisywałaś, ale wybacz ignorantce :)
    Opinia lekarza, niepoparta jego własnym doświadczeniem w tym, co opiniuje, jest dla mnie bardzo mało warta. Zwłaszcza, jeżeli w temacie grzmią niemal wyłącznie panowie. No skąd oni do tego...
    Mogę owszem sama kupić obecną bieliznę obciskającą i wypróbować, ale zależy mi na porównaniu z Twoją, która jest raczej poza moim zasięgiem do zdobycia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magni, czemu "poza zasięgiem"? Ja swoje egzemplarze łowię w second handach, za grosze na allegro, za małe kwoty na ebay. Świat jest pełen pięknych rzeczy vintage :)
      Skutki noszenia na codzień bielizny modelującej zaobserwowałam na razie dwa: wyszczuplenie ciała oraz lepsza praca, no hm... układu trawiennego. Mam porównanie ze współczesną modelującą halką bezszwową i mogę podac kilka punktów różnicy:
      1. bielizna bezszwowa nie modeluje aż tak ściśle; raczej wygładza niż ściska, ale całkiem fald nie usuwa. Natomiast egzemplarze vintage, jakie mam, redukują od mocno do bardzo mocno
      2. bielizna bezszwowa nie odznacza się pod odzieżą bardzo obcisłą - w bieliźnie vintage superobcisła sukienka dzianinowa pozwala się domyślać, którędy biegną fiszbiny, haftki, taśmy modelujące
      W obu przypadkach źle dobrany rozmiar moim zdaniem nie będzie zdrowy i korzystny. Od za bardzo obcisłego pasa do pończoch można się nabawić opuchniętych nóg a może nawet żylaków. Tu jednak skłaniałabym sie ku opiniom lekarzy. Chociaż stalowy gorset redukujący też noszę i bardzo go lubię!

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Ja też, szczególnie efektami! Naprawdę, różnica jest tak wyraźna, że można spokojnie, luźno ubrać rozmiar mniejszy. I chociaż nie ma fancy zdobień, to mimo wszystko mają te fatałaszki swój urok...

      Usuń