piątek, 11 listopada 2011

Gotowa. Grzeje.

Mam tylko tyle czasu by pokazać zdjęcie i dać słowo, że noszę ją nieustannie w domu i poza nim.
Creamy Mara, bardzo łatwa chusta, przy której zadziwiająco dużo się nauczyłam :)

5 komentarzy:

  1. dzieło skończone :) super! świetna jest. ale fajnie jest zrobić coś. rękami.
    bardzo mi się podoba ten pomysł.
    buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wygląda na przytulaśną...

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękna i na pewno bardzo ciepła, brawo! *^v^*

    OdpowiedzUsuń
  4. Na żywo imponuje jeszcze bardziej! Piękna jest, aż się prosi o tulenie.

    OdpowiedzUsuń