Pracuję bardzo pilnie.
Krystalizuję oczekiwania względem samej siebie.
Uczę się.
Ale czasem jest nudno :) Bo kiedy czwarty raz powtarza się te same 11 rzędów, a myśli uciekają w senność, trzeba znaleźć sposób na uniknięcie nudy. Tym sposobem mogą być zmieniające się kolory!
Tym razem na warsztacie mam włóczkę, która mnie zaskoczyła. Jest to Fame Trend Marks and Kattens, włóczka o składzie skarpetkowym - 75% wełna superwash, 25% poliamid, przędziona pojedynczo. Z niewiadomego powodu kłębuszek stugramowy kosztuje prawie 20 dolarów, a włóczka wcale nie wydaje się być warta tak wysokiej ceny! No, ale zobaczymy po praniu, bo wiele może się zmienić po namoczeniu i zblokowaniu dzianiny, prawda?
W myślach drapuję te wszystkie chusty i pledy na nieoheblowanych, podniszczonych deskach stoiska jarmarcznego, zmieniam czapki na mojej portowej główce, wzywam światło słońca, by wydobyło barwy. Ale też bawię się świetnie próbując nowych umiejętności.
W ten sposób, dla jednoczesnego zmierzenia się z ażurem i chustą robioną od zewnętrznej krawędzi, a także dla rozpoznania zalet bambusowej włóczki, zrobiłam próbkę :)
Bambus świetny w robocie, zamierzam często z niego dziergać. Zdaje się się również dobrze znosić blokowanie - czego dowodem jest ten szaliczek wielkości odpowiedniej dla co najwyżej dwuletniej małej strojnisi. Taki szaliczek chroniący ramiona od zbytniego nasłonecznienia, albo gardziołko w pierwszych chłodnych dniach jesieni :)
A na koniec, ponieważ zdjęcia z kotem sprzedają 30% więcej i generują ruch w interesie, zostawiam wam pyszczek Zoe :)